Zielone wzgórza daleko już.

Na butach osiadł podmiejski kurz.
Dni jak zapałki gasną.
Noc chwilę trwa, coraz trudniej zasnąć.
Za myślą myśl na oślep gna.
Znowu tam, znowu tam, znowu tam.

Okruchy wspomnień jak wartki nurt:
Już kwitną sady, już pachnie miód,
Dom pochylony nisko
Pod słońcem dnia. A tu obce wszystko
I nawet wiatr inaczej gra -
Jesteś sam, jesteś sam, jesteś sam.

Próbuj sam
Przez trudne lata przejść.
Z nadzieją serce nieś,
Nie żałuj strat.
Próbuj sam
Nie patrzeć teraz wstecz.
Bierz życie jakie jest.
Przed tobą świat.

Bądź dobrej myśli, śnij lepsze sny.
Nie twoje miasto otworzy drzwi -
I nagle ponad głową
Zatańczy ptak, znajdziesz dobre słowo,
Przyjazną dłoń, zgubiony ślad -
Zaczniesz żyć, zaczniesz żyć, zaczniesz żyć.

Próbuj sam
Przez trudne lata przejść.
Z nadzieją serce nieś,
Nie żałuj strat.
Próbuj sam
Nie patrzeć teraz wstecz.
Bierz życie jakie jest.
Przed tobą świat.


Pamiętasz wieczór na Wembley 

i chwałę minionych dni?
To z nami był Kaziu Deyna,
a tak jak on nie grał nikt….
Co czułeś wtedy na Wembley
gdy Janek wybronił mecz?
I upadł jak w starych legendach,
Albionu dumny lew….

I złoto jak sen….
i puchar był nasz…
i ten przeklęty deszcz…

To było jak znak
od lat pierwszy raz
podniosłeś oczy gdzie…

Polska, Polska, Polska to my!
Jedziemy po Puchar Świata
Polska, Polska, Polska to my!
To Twój dzień
To Twój czas
Twoja gra

Piłkarskie niebo jest piękne
i takie samo jest u nas
i znowu mamy drużynę
i znów nas uwodzi fortuna.
Pojadą za wami chłopaki
odwiedzić znajome strony
i spojrzysz z „placu” przez słońce
na sektor biało-czerwony….

I z tysięcy ust
i z tysięcy serc
popłynie w niebo pieśń….

To będzie jak znak,
od lat pierwszy raz
zrozumiesz wtedy że….

Polska, Polska, Polska to my!
Jedziemy po Puchar Świata
Polska, Polska, Polska to my!
To Twój dzień
To Twój czas
Twoja gra.